Tytuł oryginału: The Magicians' Guild
Autor: Trudi Canavan
Liczba stron: 520
Wydawca: Galeria Książki



Czasy średniowieczne, walka klas społecznych i intrygująca główna bohaterka, która odkrywa w sobie talent magiczny - czy to przepis na genialną książkę fantasy? Najwidoczniej tak, bo Gildię Magów Trudi Canavan chyba śmiało można zaliczyć do klasyki tego gatunku.

Sonea nie ma rodziców, wychowuje ją wujostwo. Pochodzą ze slumsów, a w Imardinie klasa społeczna ma duże znaczenie. Magów można postawić niemalże na równi z królem. Sonea szczerze ich nienawidzi, zwłaszcza za coroczne Czystki, które przeprowadzają. I właśnie podczas jednej z tych Czystek, kiedy przepełniona gniewem dziewczyna rzuca w ich stronę kamień - ot tak, no bo przecież wszyscy rzucali - dzieje się rzecz zaskakująca: przelatuje on przez utworzoną przez Magów niewidzialną tarczę, która oddzielała ich od chłopów. Kamień nie miał prawa przekroczyć tarczy, stać się tak mogło tylko za sprawą kogoś z magicznymi zdolnościami. Chyba że... Dobrze myślicie, właśnie tak: Sonea posiada magiczne umiejętności, o których wcześniej nie zdawała sobie sprawy. A teraz cała Gildia Magów ją poszukuje.

I co robi Sonea? Oczywiście ucieka. Zabawa w kotka i myszkę Sonei z Magami trwa jakieś pół książki. Im dłużej bohaterka ucieka, tym coraz bardziej widzimy, jak traci kontrolę nad magią. A że poprzez narratora trzecioosobowego znamy dobre intencje - większości - Magów, wręcz chcemy by zagubiona dziewczyna wreszcie oddała się w ich ręce sama. Jednak ta walczy o swoje dopóki tylko może. I to mi się podoba w Sonei: że nie jest typową bohaterką-ciepłą kluchą, tylko potrafi zadbać o siebie i swoch bliskich oraz walczy do końca. Z resztą nie tylko Soneę udało się pani Trudi dobrze wykreować - wszyscy bohaterowie są interesujący: od podkochującego się w dziewczynie Ceryniego (całe szczęście, że wątek miłosny nie jest głównym elementem tej historii) po wrednego Maga Ferguna.

Narrację również uważam za bardzo dobrą. Chwilami, przez stawiane pytania retoryczne czułem się jakbym siedział w głowie bohatera, którego właśnie dotyczył dany fragment. A nie pisałbym tego gdyby była to narracja pierwszosobowa. Autorka udowadnia, że świetnie potrafi ukazać psychikę swoich bohaterów w różnej formie. Warto też wspomnieć o wszelkich fantastycznych opisach rzucania zaklęć i nazwach własnych, które powstały specjalnie dla tej trylogii - aż chce się uruchomić wyobraźnię, by ujrzeć ten magiczny świat!

Podsumowując, nie dziwię się dlaczego Gildia Magów jest tak ceniona i popularna wśród książek fantasy. Zawiera wszystko, czym cechuje się ten gatunek, a ponadto jest to dobre. Nie jest bowiem sztuką wstawić do historii kilka typowych elementów, trzeba zrobić to ciekawie. A Trudi Canavan wyszło to znakomicie.

Ocena:
9/10