Tytuł oryginału: Feed
Autor: Mira Grant
Liczba stron: 496
Wydawca: Wydawnictwo Sine Qua Non



Zombie rosną w siłę... I nie mam tu jeszcze na myśli wręcz wyczekiwanej przez niektórych apokalipsy z plagą żywych trupów w roli głównej, ale o modę w popkulturze. Po wampirach, wilkołakach, aniołach do seriali, filmów i oczywiście książek z dużo większym natężeniem niż dawniej wkraczają nieumarli. Nowa przejściowa moda? Nie wiem, ale pozwólcie, że przedstawię wam wspaniałą Mirę Grant i jej Przegląd Końca Świata.

Wynalezienie lekarstwa na raka przyniosło dość nieprzyjemne skutki... Wirus Kellis-Amberlee sprawia, że każdy, kto wejdzie z nim w kontakt po śmierci powraca do stanu, który z życiem nie ma niewiele wspólnego. Zombie rozprzestrzeniają się jak grzyby po deszczu i zarażają każdego, kto znajdzie się w ich pobliżu.

Po dwudziestu latach w świecie mass mediów następują spore zmiany. Pozycja blogerów wzrasta i są oni traktowani tak samo jak celebryci (choć akurat ro dzieje się już na naszych oczach). Newsy z blogów informacyjnych są na wagę złota, ponieważ ludzie uważają ich właścicieli za niezależnych od nikogo dziennikarzy. I tu wkraczają Georgia - Newsie, blogerka, dla której prawda jest najcenniejszą wartością - i Shaun - Irwin, czyli bloger, który nie boi się ryzyka i nieustannie dzieli się ze światem swoimi przygodami z zombie - rodzeństwo, przed którymi staje szansa na zdobycie większego rozgłosu w blogosferze dzięki kampanii startującego na prezydenta Stanów Zjednoczonych Petera Rymana. Gdy postanawiają wziąć w niej udział, mimowolnie piszą się na dochodzenie w celu rozwiązania zagadki, kto stoi za atakami terrorystycznymi z wykorzystaniem zombie, które mają miejsce właśnie w czasie wybierania nowego przywódcy kraju. Jednak przez całą książkę przewija się pytanie zadawane przez obu głównych bohaterów: czy było warto?

Rzadko która książka wywołuje we mnie tyle intensywnych i sprzecznych emocji: podczas lektury Feed chciało mi się śmiać i płakać, zachwycać i dołować, czytać jak najszybciej, by poznać odpowiedzi na nurtujące pytania, ale też czytać jak najwolniej, by nie rozstawać się całą historią. Pani Grant genialnie wykorzystała swoje zainteresowanie horrorami i wirusologią przelewając swoją wiedzę na papier i dodając świetnie skonstruowaną, przemyślaną w każdym calu historię z nietuzinkowymi bohaterami, a także wątkiem politycznym, który zainteresował nawet mnie, osobę, której z polityką w ogóle nie po drodze. Książka jest określana jako thriller polityczny, ale ja uważam, że posiada także elementy powieści detektywistycznych: dochodzenie w sprawie ataków terrorystycznych też przedstawione jest w bardzo ciekawy sposób, zwłaszcza w połączeniu z bohaterką, dla której prawda jest najważniejsza.

Rozwijając kwestię bohaterów: są niesamowici! Rodzeństwo przedstawia chyba najzdrowszą wersję relacji, jaka może między nim istnieć, czyli ciągłe kłótnie i wyzwiska, pod pancerzem których wiadomo, że Georgia nie może żyć bez Shauna i vice versa. Narracja pierwszoosobowa z perspektywy obu bohaterów nie przynosi Grant żadnych problemów, przyciąga uwagę czytelnika tak samo silnymi opisami przeżyć i mocnym sarkazmem, bez którego Feed nie byłby już taki dobry.

Autorka dzięki swoim zabiegom znalazła też miejsce, by wpleść przesłanie, które można odczytać ze wszystkich wydarzeń. Pani Grant pokazuje, że nawet w świecie zrujnowanym przez strach i same zombie, to wciąż człowiek jest największym wrogiem i zagrożeniem. Mimo że jest to historia o nieumarłych, to po zinterpretowaniu całej powieści wraz z tym przesłaniem zombie schodzą na dalszy plan, ustępując miejsca niebezpiecznemu człowiekowi, który może być taką samą infekcją jak żywe trupy. Innym zarzutem skierowanym przeciw człowiekowi jest tu nieustanna pogoń za liczbami: statystyki na blogach, popularność i pieniądze. Świetnie wpleciono ten problem właśnie z wykorzystaniem blogosfery: ludzie walczą o wyświetlenia na swoich stronach, posuwając się coraz dalej, odrzucając przy tym swoje wyznawane wcześniej wartości.

Jeśli miałbym wskazać choć jedną rzecz, która w Feed mi się nie podobała, byłoby to zakończenie. I nie piszę tego krytycznie: zakończenie i sam punkt kulminacyjny tak mną wstrząsnął, że wręcz złamał mi serce swoją brutalnością i nieprzewidywalnością. Do tej pory nie mogę się po tym pozbierać i chyba jeszcze żadna książka tak na mnie nie podziałała. Punkt kulminacyjny był tak zaskakujący, ale zarazem tak szczery, że wstrząsnął mną niesamowicie mocno. Nie chcąc spoilerować, powiem tylko, że autorka posunęła się do jednego z najrzadziej przewidywanych i stosowanych zabiegów w literaturze popularnej. Swoją odwagą i zawziętością przełamała uznawane standardy, jeszcze bardziej wpływając na emocje czytelników. Jakkolwiek bardzo mnie to zraniło, jestem pod wrażeniem tej siły i braku obawy o reakcję odbiorców.

Do tej pory walczę sam ze sobą, czy sięgać po kontynuację. Muszę to rozstrzygnąć właśnie teraz. Bieg wydarzeń tak mnie zdołował, że nie mogłem wręcz myśleć, że mogę ciągnąć to przez jeszcze dwa tomy. Jednak kunszt i szczerość pani Grant tak mnie zachwycił, że chcę więcej i więcej. Dlatego postanowione: nie mogę się doczekać, aż Deadline, drugi tom Przeglądu Końca Świata, wpadnie w moje ręce. A Wam, jeśli wciąż z Feedem macie nie po drodze, polecam tę książkę gorąco. Bo jakkolwiek ją odbierzecie, jednego jestem pewien: powieść podziała niesamowicie mocno na Wasze emocje.



Ocena:
10/10