Tytuł oryginału: Across the Universe
Autor: Beth Revis
Liczba stron: 392



Mówią, że wiek to tylko liczba, a czas to pojęcie względne. Jednak nie wtedy, gdy zostajesz zamrożony na kilkaset lat, by obudzić się na nowej planecie, zostawiając za sobą Ziemię, na której umarło już n-te pokolenie potomków twoich najbliższych. Budzisz się sam, a przez te wszystkie lata twoje ciało nie zmieniło się ani trochę. No, może jest ci trochę zimno, ale powiedzmy, że to można uznać za normalne po zbyt długim przebywaniu w czymś, co można porównać do lodówki. Ale to jeszcze nie wszystko, nie, nie - nie ma tak lekko! Dołóżmy do tego fakt, że przez te trzysta lat nie znajdujesz się w stanie podobnym do śpiączki, jak powinieneś. Jesteś wyjątkiem i, co gorsze, nikt o tym nie wie, nikt się tobą nie interesuje. A tobie pozostaje tylko tam leżeć, tylko ty i twoje myśli. Ile już czasu upłynęło? Dwieście lat? Może już trzysta? A może dopiero tydzień...?

Mnie osobiście taka wizja przeraża. Trzeba mieć głowę, by wymyślić coś takiego, a co dopiero żeby miało to ręce i nogi. Beth Revis w swojej debiutanckiej powieści przedstawia nam Amy: nastolatkę, której rodzice zgłaszają się do misji lotu na nową planetę, oddalonej od naszej Ziemi o trzysta lat drogi, gdzie będą pomagać w przystosowaniu jej do życia. Amy stoi pomiędzy młotem a kowadłem: może lecieć z rodzicami, ale może też zostać w domu i nigdy więcej rodziców nie zobaczyć. Mając do wyboru złe lub gorsze, postanawia lecieć z rodzicami, jednocześnie zostawiając za sobą całe swoje dotychczasowe życie. Wszyscy uczestnicy misji zostają zamrożeni na czas drogi, znajdując się w stanie podtrzymującym funkcje życiowe, ale jednocześnie niepozwalającym się starzeć. Po zamrożeniu okazuje się, że Amy nie utraciła świadomości i cały czas spędzony w pudle, które niepokojąco przypomina trumnę, musi spędzić w pełni przytomna, zdana tylko na swoje towarzystwo. Po czasie, który na początku sama nie jest w stanie określić, zostaje odmrożona. Jednak okazuje się, że to nie koniec podróży. A na pokładzie statku kosmicznego pojawiają się komplikacje...

Podziwiam wyobraźnię Beth Revis. Kosmos w książkach dla młodzieży to wciąż niepopularny motyw, a wspomniana pani nie tylko ciekawie go wprowadziła, ale przystroiła niczym choinkę na święta. Kosmos mimo swojej ogromnej niekończącej się przestrzeni, we mnie paradoksalnie zawsze budził klaustrofobiczne odczucia. A autorka W otchłani przeniosła to dla mnie na zupełnie nowy poziom. Tutaj przytłacza nie tylko kosmiczna przestrzeń, która wciąż pozostaje jedną wielką niewiadomą, ale także próba zbudowania normalnie żyjącego społeczeństwa, które jest zamknięte w metalowych ścianach statku jak w puszce sardynek. Nie wspominając już o zamknięciu ludzi zamrożonych na czas lotu. Już na pierwszych stronach autorka porównuje to zamrożenie do wpakowania człowieka do trumny, i porównanie to jest niepokojąco trafne. Kolejny problem łączący się z zamknięciem ludzi na statku: propaganda i manipulacje społeczeństwem ze strony władzy. Dzięki temu - a także dzięki temu, że zostało to wprowadzone dobrze - W otchłani zapewniło sobie mocną pozycję wśród dystopii dla młodzieży.

Skoro wspomniałem już o władzy, mogę teraz poruszyć i rozwinąć kwestię bohaterów. Tu już nie jest tak kolorowo i na tle szarawych postaci wyróżnia się właśnie przywódca statku - Najstarszy. Porównywany w książce nawet do Hitlera bohater jest najbardziej wyrazistą postacią w powieści. Został bardzo dobrze nakreślony jako surowy, choć nieraz popełniający błędy władca. Dla swojego następcy i jednocześnie ucznia, Starszego, jest bezwzględny i nie akceptuje żadnych taryf ulgowych. Choć bez dwóch zdań Najstarszy jest czarnym charakterem, to on najbardziej intryguje i przyciąga. Bo dalej nie jest już tak kolorowo... Amy niesamowicie irytowała mnie swoją infantylnością, ciągłym jakże ambitnym odpyskiwaniem w stylu: no i co?, no i co z tego?. W dodatku jest to postać bardzo słaba, która w bardziej prawdopodobnych okolicznościach (na ile realizmu pozwala fantastyka osadzona w kosmosie), bez kompanów nie poradziłaby sobie na statku. I tu przechodzimy do Starszego, którego narracja, naiwność i nieświadomość irytowały mnie tak samo, jak sama Amy. Rozdziały z perspektywy Starszego wyszły autorce bardzo przeciętnie, a szkoda, bo znam przykłady książek, gdzie pisanie przez pisarkę z perspektywy chłopaka nie przynosi jej zbytniego problemu, a bardzo imponuje (chociażby Marie Lu w Rebeliancie). Cóż, tym razem nie wyszło, może następnym razem. Jeśli chodzi o bohaterów, to honor autorki ratuje jeszcze postać Harleya. Artystyczna dusza, która nie wytrzymuje życia pełnego ograniczeń i pragnie wyzwolenia - bardzo inspirująca sylwetka. W dodatku Harley to bardzo sympatyczna postać drugoplanowa, która jak dla mnie mógł prowadzić główną linię fabularną tej książki.

Już po pierwszym kontakcie z lekturą byłem bardzo zaskoczony formułą rozdziałów. A konkretniej ich długością. Nie są one dłuższe niż kilka stron, a czasem składają się z kilku zdań. Gdy połączy się to z faktem, że rozdziały sztywno trzymają się struktury "jeden-rozdział-Amy-jeden-rozdział-Starszy", można pomyśleć, że ich objętość była celowym zabiegiem autorki, która czasem nie miała pomysłu, co "na siłę wcisnąć" do rozdziału Amy, gdy akurat najwięcej dzieje się u Starszego. Jeśli nawet tak było, nie winię jej za to, bo osobiście lubię rozdziały krótkie. Dzięki temu z dużo większą ochotą sięgam po kolejną stronę. Ach, i może jeszcze jedną. W dodatku według mnie rozdziały składające się z kilku zdań posiadają bardzo silny ładunek emocjonalny, który przynosi na myśl białe wiersze.

Za największą zaletę W otchłani uważam oryginalną wizję świata i panujące w nim zasady. To pani Revis wyszło znakomicie. Pomijając kwestię kiepskich bohaterów, debiut Beth Revis to naprawdę ciekawa i lekka książka, którą szczególnie polecam osobom szukającym czegoś nowego. Bowiem kosmos wciąż jest dla nas dużą tajemnicą i bardzo interesujące - a zarazem, niestety, rzadkie - jest, gdy pisarze o wyobraźni porównywalnej z ogromem kosmosu starają się przekazać nam na swój sposób, co może się w nim kryć. Drodzy autorzy, dzielcie się z nami swoimi wyobrażeniami tak jak pani Revis, a czytelnicy na pewno to docenią.



Ocena:
6/10