Tytuł oryginału: Divergent
Reżyseria: Neil Burger
Scenariusz: Evan Daugherty, Vanessa Taylor
Czas trwania: 2 godziny 23 minuty



Moją opinię o debiucie Veronici Roth już znacie. Jakakolwiek by ona jednak nie była, filmu nie można skreślać na samym starcie: czasem wizja reżysera naprawdę potrafi zmienić odbiór tekstu adaptowanego (i właśnie nie zawsze na gorsze!). I tu moje niskie ukłony dla Neila Burgera: człowieka, który jest odpowiedzialny za filmową wersję przeżyć Tris, bo to dzięki niemu ta historia nie została jeszcze w moich oczach skreślona.

Częściowo zrujnowane Chicago zapiera dech w piersiach już od pierwszych ujęć, pokazujących scenerię, w której będzie miała miejsce opowiadana historia. Kontrast zniszczonych budynków i tłocznego miasta z jego pustymi peryferiami i wielką niewiadomą, jaką jest świat za murem, budzą u widza niemal uczucie klaustrofobii. Scenografia to bez dwóch zdań jedna z najmocniejszych stron tej produkcji. Podobnie w przypadku futurystycznych rekwizytów: nowoczesna broń, fluorescencyjne flagi i lampki czy serum umożliwiające wejście w umysł osoby, której się je wszczepia. Ekipa od efektów specjalnych odrobiła swoje zadanie domowe bardzo przyzwoicie.

Zachwyt wzbudziły we mnie również sceny walki podczas treningów Nieustraszonych. Grająca Tris Shailene Woodley świetnie oddała ducha swojej postaci, dodając jej nawet czegoś od siebie. Dzięki temu wyraźnie widzimy progres w zarówno fizycznym, jak i psychologicznym rozwoju bohaterki: początkowo nieśmiała Altruistka przekształca się w silną, pewną siebie i waleczną kobietę. Ten rozwój przejawia się właśnie także w walce: w ostatnich scenach można ją uznać już za prawdziwą profesjonalistkę, zwłaszcza ze względu, że po prostu musiała nią zostać ze względu na okoliczności. W zachwyt wprawiły mnie również sceny z testów psychologicznych Tris: wejście do jej umysłu przedstawiono bardzo płynnie i realnie. Paradoksalnie, towarzyszący tym scenom montaż miękki dodał dynamizmu i delikatności zarazem. Bardzo atrakcyjna mieszanka.

Niestety, nie może być zbyt kolorowo... Theo James jako Cztery okazał się jeszcze sztywniejszy niż w książce. Próby ukazania jego tajemniczości spełzły na niczym, sprawiając, że postać grana przez Jamesa prawie niczym się nie wyróżniała. I to prowadzi do kolejnej kwestii: wątku miłosnego, który wygląda tu jakby był wciśnięty do scenariusza na siłę. Na nic starania Woodley i Jamesa to wykrzesania choć odrobiny romantyzmu: nie widać tego nawet w scenach, gdzie relacja odgrywanych przez nich bohaterów staje się najgłębsza - wciąż wygląda to jak związek między dobrymi przyjaciółmi. Wskazuje to tylko na to, że zarówno reżyser, jak i autorka książki mogła sobie ten wątek odpuścić, albo nakreślić go po prostu lepiej. 

Stety czy niestety, do przewidzenia było, że Niezgodna będzie dużo czerpać z pierwszego sukcesu antyutopijnych produkcji z półki young adult, jakimi okazały się być Igrzyska śmierci. Inspiracja dobra rzecz, jednak pasowałoby przy okazji dodać coś od siebie, a nie tylko imitować, i to bez większej świeżości. Rzucając przykładami: stylizacje zaprojektowane dla mieszkańców futurystycznego Chicago są bardzo podobne do tych dystryktowych i kapitolińskich z Igrzysk.... Nawet otwarte zakończenie ze sceną w pociągu wygląda podobnie. To smutny przykład sztampowości, wynikającej z chęci dorównania, a nawet przebicia sukcesu popularniejszej produkcji za pomocą bezpiecznych, sprawdzonych środków.

Mimo tych minusów, Niezgodną ogląda się dużo przyjemniej niż czyta, co jest bardzo zaskakujące. Mówi się przecież, że książka zawsze jest lepsza od ekranizacji... Teraz pozostaje tylko pytanie, ile z tego sukcesu wypływa zasług reżysera, a ile to kwestia po prostu przeciętnie napisanej książki. Jednak szczerze mówiąc: to nieważne. Ważne jest, że wizja Burgera okazała się na tyle dobra, by móc postawić fundamenty dla świetnej adaptacji książki. Przy seansie nie sposób też zignorować świetnej ścieżki dźwiękowej, która niesamowicie buduje klimat filmu. Ekranizację Niezgodnej polecam każdemu: nieważne, czy książkę masz już za sobą, przed sobą, czy masz ją głęboko gdzieś, film powinien usatysfakcjonować Cię wystarczająco.



Ocena:
7/10

ask                                                                                                                                                                                                                                                                                     Akcja 17! - 3/17