Witajcie! Kilka dni temu na fanpejdżu bloga zapowiadałem coś nowego. Konkretnie miałem na myśli coś nowego na  t y m  blogu, bo serie postów skupiających się na dyskusji z czytelnikami na określony temat nie są w blogosferze niczym nowatorskim. Chcę jednak od czasu do czasu poświęcić trochę czasu na rozmowę z Wami o czymkolwiek związanym z kulturą i pokrewnymi jej tematami. Sam mam wiele pomysłów na te posty, lecz jeśli znajdziecie jakiś konkretny, który chcielibyście tutaj poruszyć, piszcie śmiało. Cykl tych postów nazwałem po prostu #Thoughts, bo bardzo zależy mi na naszych wspólnych przemyśleniach :) Zupełnie przypadkiem i spontanicznie rozpoczęcie cyklu zbiegło się w czasie ze zmienieniem przeze mnie systemu komentarzy na tym blogu. Po pewnym czasie wahania - głównie z przestrachu przed utratą wszystkich poprzednich komentarzy - przestawiłem się na Disqusa, o którym czytałem wiele pozytywnych opinii. Platforma ta wydaje mi się bardzo prosta, szybsza i - co najważniejsze - umożliwia otrzymywanie powiadomień o odpowiedzi na dany komentarz, Mam nadzieję, że będzie Wam się z niej korzystało tak dobrze jak mi, a w razie jakichkolwiek problemów - po prostu piszcie ;)

Na pierwszy ogień rzucam temat omówiony już chyba ze wszystkich możliwych stron, jednak wciąż aktualny i budzący wśród niektórych małe kontrowersje: już odwieczna, choć trwająca dopiero kilka lat, walka książek tradycyjnych i e-booków.

Uczeń przerasta mistrza?

E-booki istnieją już od czasów pierwszych komputerów: można za nie uznać wszelkie dokumenty tekstowe, pliki pdf i tym podobne. Jednak prawdziwe zamieszanie w czytelniczym światku pojawiło się wraz z wprowadzeniem smartfonów, tabletów, a w końcu czytników e-booków. Czytanie książek w formie elektronicznej zaczęło się robić coraz popularniejsze, głównie ze względu na większą wygodę. Udział e-booków na rynku wydawniczym staje się coraz większy, a niektórzy zaczynają niepokoić się, że e-książka z czasem wyprze tradycyjne tomiszcza tak jak obecnie Internet stopniowo załatwia prasę. Czy te obawy mają w ogóle jakieś podstawy?

Owszem, mają. Stopień digitalizacji wszelkich dóbr codziennie nam towarzyszącym wraz z postępem czasu stale wzrasta. Nic dziwnego, że zaczyna to dotyczyć również książek. No bo dlaczego nie: e-booki są mobilne, ogólnodostępne, tańsze od fizycznych książek (choć różnica między tymi cenami często wcale nie jest taka duża). Nie dziwi mnie jednak sceptyczne nastawienie tradycjonalistów. Wielu ludzi uważa, że e-booki wręcz pozbawiają historie "duszy" na rzecz cyferek, z których składa się plik książki. E-booka nie można poczuć, nie można położyć na półce swojej domowej biblioteczki, nie można  p o w ą c h a ć  (nie udawajcie zażenowanych, kto z Was nie lubi upoić się zapachem dopiero co zdobytej książki?)... Obie formy książki mają swoje plusy i minusy, które można ze sobą zestawić, a końcowa ocena u każdego z nas będzie się i tak różnić, bo nasze preferencje i przekonania to kwestia czysto indywidualna. Jednak przyjrzyjmy się tym głównym plusom i minusom (jeśli czegoś zabraknie, piszcie).




Książka tradycyjna:

+ może nieść ze sobą jakąś własną historię (ubrudzenia, zgięte kartki, zaznaczone fragmenty itp.)
+ bliższa swoją fizycznością
+ pięknie prezentuje się w regale z podobnymi sobie
+ po prostu jest tradycyjna i tyle w temacie!

ALE

- grube tomisko nie zawsze wygodnie nosi się ze sobą wszędzie
- niektóre pozycje nie są jeszcze dostępne w naszym kraju...
- ...a ich zagraniczne ceny w przeliczeniu na nasze powalają


Książka elektroniczna:
 ogólnodostępna +
 często tańsza od fizycznego odpowiednika +
 w większych ilościach waży wciąż tyle samo co urządzenie, na którym się ją czyta +
 zależnie od urządzenia, można czytać ją też po ciemku +

ALE

 czytając na tablecie/smartfonie bardziej męczymy oczy -
 zależnie od urządzenia, w mocnym świetle może być słabo widoczna -
 zależnie od urządzenia, bateria może działać niewystarczająco długo -

Tak jak pisałem, wszystko zależy od naszych upodobań. Osobiście lubię od czasu do czasu poczytać konkretne e-booki, zwłaszcza jadąc zatłoczonym busem, jednak nie uważam, że książka elektroniczna może być prawdziwym zagrożeniem dla książki tradycyjnej. Obie formy mogą istnieć w symbiozie (jednym z najlepszych na to przykładów są sytuacje, gdy wydawnictwa do fizycznych książek dorzucają w gratisie ich wersję elektroniczną - w wielu przypadkach jest to bardzo wygodne).



A jak już e-czytać, to na czym?

Mówi się o smartfonach, tabletach, e-czytnikach... niektórzy wciąż lubią czytać książki nawet na komputerze, co dla mnie jest bardzo niewygodne. Co więc wybrać, by być w pełni zadowolonym?
Ja e-czytam na smartfonie i tablecie. Jako że smartfon towarzyszy mi codziennie, lubię czasem poczytać na nim we wspomnianym już wcześniej zatłoczonym busie albo chociażby stojąc na przystanku. Największym plusem i zarazem minusem czytania na smartfonie jest jego stosunkowo niewielki rozmiar - nawet w przypadku phabletów: te kilka cali brakującym im do tabletu wciąż rażą - który jest przydatny, gdy chcemy poczytać spontanicznie, jednak staje się niewygodny przy dłuższym czytaniu. Z tabletu z kolei korzystam głównie w domu, gdyż przy mocnym świetle słońca na zewnątrz wyświetlacz czasem sobie nie radzi, przez co tekst bywa bardzo słabo widoczny. Jednak w domu - zwłaszcza w nocy, gdy nie chce się zapalać światła - jak najbardziej. Zauważyłem nawet, że na tablecie czytam książki szybciej niż w normalnej formie. To chyba dzięki temu, że nie skupiam się tyle na ciągłym podświadomym sprawdzaniu ile jeszcze stron przede mną, tylko odruchowo przewracam kolejną wirtualną kartkę ;) Jeśli korzystacie z Androida, gorąco polecam Wam aplikację Moon+ Reader, w której możecie nawet zobaczyć statystyki, ile czasu zajęło Wam przeczytanie danej książki czy jak szybko ją czytaliście. Jest to oczywiście ciekawostka, a sama aplikacje charakteryzuje się wygodnym sterowaniem i wieloma opcjami, które można ustawić wedle własnych upodobań.
Przymierzam się jednak do zakupu Kindla, a konkretnie modelu Paperwhite z podświetlanym ekranem, który przydaje się szczególnie nocnym markom. Skłania mnie do tego jego lekkość, idealny rozmiar i ekran e-ink, który nie męczy oczu. Kindle jest w stanie pomieścić naraz około tysiąca książek, a bateria przy typowym użytkowaniu wytrzymuje około tygodnia. Mam kilku znajomych korzystających z Kindla i są bardzo zadowoleni, zobaczymy jak będzie w moim przypadku.
Nie powinniśmy się martwić, że era tradycyjnych książek ma się ku końcowi. Wszystko zależy od nas samych: jeśli zwolennicy e-booków pójdą na kompromis z tradycjonalistami, uważam że bez problemu w świecie czytelniczym znajdzie się miejsce dla nas wszystkich :)

A Wam do czego bliżej: papieru czy ekranu? Za co je cenicie? Jeśli czytacie e-booki, to z jakich nośników korzystacie? Polecacie jakieś konkretne urządzenia? 

Piszcie śmiało! Do zobaczenia już niedługo :)