źródło: tumblr
Patricia zastanawia się, czy w swojej mowie zawarła wszystko co zamierzała... nieważne, i tak wyszło pięknie



Wraz z pisaniem tego posta przypomniało mi się moje krótkie podsumowanie zeszłorocznej gali wręczenia Oscarów na starym blogu, haha. Niedzielno-poniedziałkowej nocy po raz pierwszy oglądałem Oscary na żywo, odpowiednio się do nich przygotowując. Tak, mam na myśli też odpowiedni prowiant na całą noc (kofeino, dziękuję ci, że pozwoliłaś mi zarwać nockę przy komputerze, i że po obudzeniu się nie czułem się/wyglądałem/zachowywałem się jak zombie), ale też obejrzenie wcześniej większości nominowanych do nagród filmów. I wciąż nie mogę przeboleć, że nie zdążyłem z Selmą, ale tuż przed samą galą udało mi się jeszcze obejrzeć Zaginioną dziewczynę. Wyrobiłem się na prawie na styk z rozpoczęciem gali, tak też relacji z czerwonego dywanu długo się nie naoglądałem. Szczerze mówiąc nie zależało mi na niej jakoś szczególnie, a to jak kto wyglądał nadrobiłem oglądając coraz to nowsze zdjęcia pojawiające się w internecie co sekundę. To też nie ekscytowało mnie jakoś szczególnie, więc strojów oceniał nie będę, chociażby dlatego że sukienek nie wkładam i po prostu się na tym niezbyt znam. Ale popatrzeć zawsze miło, więc popatrzcie ze mną jeszcze raz:




 
                                                                                 
No cóż :')

                                                                           źródło: facebook


Muszę powiedzieć, że byłem bardzo mile zaskoczony, bo z moich Oscarowych typów ziściła się ponad połowa. Ogółem jestem bardzo zadowolony z tegorocznych wygranych, bo nawet w przypadkach, gdy wygrał nieobstawiony przeze mnie film, zazwyczaj był to ten, który postawiłem u siebie na podium w danej kategorii. I tutaj muszę podkreślić, jak bardzo nigdy nie potrafię zrozumieć o "największych przegranych" danej gali. No naprawdę: to czysta kalkulacja, wyliczanie kto zdobył ile statuetek i na ile możliwych. Odstawmy statystyki na bok i przyznajmy, że nominacja to już nie lada wygrana, a zwycięzca w danej kategorii może być tylko jeden, nawet jeśli wyróżnione filmy stoją na takim samym poziomie. 

                                                                                                                                                                                                                 źródło: tumblr
Reakcja Benedicta na zabawę bez alkoholu


Przyznam, że byłem zaskoczony wygraną Idy w kategorii "Najlepszy film nieanglojęzyczny". Choć nie oglądałem pozostałych nominowanych w tej kategorii filmów, obawiałem się chwalonego wszędzie Lewiatana. Na szczęście okazało się inaczej, a dzieło Pawlikowskiego bez dwóch zdań na statuetkę zasłużyło (choć mocniej trzymałem kciuki w kategorii "Najlepsze zdjęcia", no ale nie można mieć wszystkiego). A sam Pawlikowski zaprezentował się wspaniale jako pełen energii, optymizmu, zabawny mężczyzna wywołując sympatię u publiczności. Nie ma co, czytałem nawet komentarze, że ludzie z zagranicy chcą go jako prowadzącego przyszłoroczną galę! Wolę się jednak nie wypowiadać na temat wielu opinii naszego narodu odnośnie wygranej: albo nagła ekscytacja i duma, że jest się Polakiem jakbyśmy wszyscy razem zebrali się i nakręcili Idę (już nie mówię nawet o tych, którzy jej nie oglądali i nie zamierzali, a mają najwięcej do powiedzenia), albo narzekanie jaka to Ida jest słaba, wyróżniona tylko dzięki nawiązaniu do Żydów, a nawet słowa "nie chcemy tego Oskara"... Szkoda słów. Cóż, w tych dniach wszyscy jesteśmy reżyserami albo filmoznawcami. Bo o złoty środek przecież tak ciężko sięgnąć...


Gratulacje od Ellen >>>>>>>>>> Gratulacje od kogokolwiek innego



Ale skoro już wspomniałem o prowadzącym: Neil Patrick Harris spisał się w tej roli bardzo przyzwoicie. Spektakularnie otworzył galę występem z Anną Kendrick i Jackiem Blackiem ze świetnymi wizualizacjami w tle. Byłem zachwycony również nawiązaniem do Birdmana i Whiplasha w scence, gdy wybiega zza kulis w samej bieliźnie. Nawet trick z kopertą, w której trzymał "przepowiednie" co do dokładnych wydarzeń mających mieć miejsce podczas gali, spodobał mi się pomimo jego oczywistej reżyserii. Jednak poza tym żarty Harrisa chwilami były drętwe, a ratowały je tylko momenty, gdy sam próbował się z nich nie śmiać, co właśnie było w tym najzabawniejsze. Ogółem dał sobie radę, chociaż daleko mu do tego, jak Oscary poprowadziła w zeszłym roku Ellen DeGeneres.

Uroczystość uświetniły występy z piosenkami nominowanymi w kategorii "Najlepsza piosenka". Naprawdę było czego posłuchać, a zasłużenie wygrał utwór Glory filmu Selma. Najlepsza jednak była oprawa występu z piosenką Everything Is Awesome, podczas której gwiazdom rozdawano statuetki Oscarów z klocków lego! I trzeba przyznać, że niektórzy nimi obdarzeni cieszyli się z nich bardziej niż gdyby zdobyli prawdziwe ;) Gdy mowa o piosenkach, honor trzeba oddać Lady Gadze, która podczas swojego występu wyglądała fenomenalnie i równie fenomenalnie wykonała utwory z musicalu The Sound of Music. Pokazała się z zupełnie innej strony, efektownie pielęgnowanej dzięki współpracy z Tonnym Bennettem. Nic tylko czekać na więcej takich wykonów!




Przemowy zwycięzców były naprawdę piękne. Począwszy od J.K. Simonsa nawołującego do zadzwonienia do swoich mam, przez Patricię Arquette podkreślającą siłę kobiet i to, że zasługują na więcej, niż jest im dawane, a kończąc na urzekającym Eddiem Redmayne'em niepotrafiącym nadziwić się wygranej, jednak w końcu oddającym hołd wszystkim chorym na ALS, a zwłaszcza rodzinie Hawkingów. Ta moralizująca strona Oscarów nie tak często przejawia się w przypadku innych podobnym im wydarzeń, dlatego warto chłonąć każde słowo z ust tegorocznych zwycięzców i poświęcić chwilę na refleksje nad nimi.




Jako że nie oglądałem dokładnie poprzednich edycji, nie mam porównania, ale jestem zachwycony tym, jak uczczono pamięć zmarłych filmowców w bloku "In Memoriam". Chwila zadumy i piękne akwarelowe portrety naprawdę mnie urzekły. Trzeba przyznać, że tegoroczna oprawa wizualna gali była fenomenalna: wspomniane wcześniej tło podczas piosenki otwierającej, plansze z nominacjami czy motyw z boyami hotelowymi otwierającymi drzwi ogłaszającym zwycięzców... Wszystko idealnie ze sobą współgrało.

Birdman, podobnie jak Grand Budapest Hotel, zgarnął cztery statuetki, w tym nagrodę za najlepszy film. Reżyser Alejandro González Iñárritu wychodził na scenę aż trzy razy, a statuetkę za najlepsze zdjęcia odebrał Emmanuel Lubezki... Wstyd się przyznać, ale dopiero po chwili zorientowałem się, że to właśnie nagroda dla Birdmana. Mimo że najmocniej trzymałem kciuki za Grand Budapest Hotel (a w przypadku zdjęć jeszcze za Idę), to przy takim werdykcie wciąż jestem zadowolony, bo Birdman to również kawał dobrego kina, po obejrzeniu oceniałem go bardzo wysoko i uważam, że zasłużył na każdą ze zdobytych statuetek (na niektóre może trochę bardziej niż na inne, ale wciąż).

                                                                                                                                                                                                                 źródło: tumblr
Dowód na to, że Oscar z klocków lego to fajniejszy Oscar


87. rozdanie nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej będę wspominał bardzo miło. Dziękuję wszystkim czuwającym przed komputerami przez całą noc za świetne towarzystwo oraz niepowtarzalną atmosferę pełną emocji i wspólnej ekscytacji. A kochanemu dostępowi do internetu dziękuję, że oszczędził mi oglądania ceremonii z komentarzami ze studio Canal+, bo z tego co czytałem, to teksty tam lecące prowadziły jedynie do niepotrzebnego targania sobie nerwów przed ekranem telewizora.

Mam nadzieję, że przyszłoroczne Oscary będą obfitować w równie dobre nominowane filmy, a sama uroczystość będzie trzymać poziom tegorocznej, a może nawet podniesie poprzeczkę. A do tego czasu szanujmy nawzajem siebie i swoje - uzasadnione - opinie, godnie cieszmy się z sukcesu polskiej kinematografii (oby dał on motywację kolejnym twórcom do następnych świetnych filmów) i nie kalkulujmy, tylko w całości oddajmy się magii dobrego kina kreowanego przez znakomitych twórców.

                                                                                                                                                                                                                 źródło: tumblr
Meryl i Jennifer aprobują moje słowa



A na koniec lista wszystkich tegorocznych zwycięzców:

Najlepszy film: Birdman

Najlepszy reżyser: Alejandro González Iñárritu - Birdman

Najlepszy aktor pierwszoplanowy: Eddie Redmayne - Teoria wszystkiego

Najlepsza aktorka pierwszoplanowa: Julianne Moore - Still Alice

Najlepszy aktor drugoplanowy: J.K. Simmons - Whiplash

Najlepsza aktorka drugoplanowa: Patricia Arquette - Boyhood

Najlepszy scenariusz oryginalny: Alejandro González Iñárritu, Nicolás Giacobone, Alexander Dinelaris, Armando Bo - Birdman 

Najlepszy scenariusz adaptowany: Graham Moore - Gra tajemnic

Najlepszy film nieanglojęzyczny: Ida

Najlepsza animacja pełnometrażowa: Wielka szóstka 

Najlepszy dokument pełnometrażowy: Citizenfour 

Najlepsze zdjęcia: Birdman 

Najlepszy montaż: Whiplash 

Najlepsze efekty specjalne: Interstellar 

Najlepsza muzyka oryginalna: Alexandre Desplat - Grand Budapest Hotel 

Najlepsza piosenka: Glory - Selma 

Najlepszy montaż dźwięku: Snajper 

Najlepszy dźwięk: Whiplash 

Najlepsza scenografia: Grand Budapest Hotel 

Najlepsze kostiumy: Grand Budapest Hotel 

Najlepsza charakteryzacja i fryzury: Grand Budapest Hotel 

Najlepszy dokument krótkometrażowy: Crisis Hotline: Veterans Press 1

Najlepszy film krótkometrażowy: Rozmowa 

Najlepsza animacja krótkometrażowa: Uczta


Jeśli chcecie być na bieżąco z tym, co oglądam, zapraszam Was na mój profil na filmwebie :)