Tytuł oryginału: Insurgent
Autor: Veronica Roth
Liczba stron: 368
Wydawca: Wydawnictwo Amber



Bezpieczeństwo nie zmalało, ani trochę. Twój cały dotychczasowy światopogląd zostaje zachwiany, już nie wiesz w co wierzyć i komu wierzyć. A do tego czujesz, że musisz coś zrobić, czujesz, że ludzie czegoś od Ciebie oczekują. Nadchodzi chyba moment oderwania się od dotychczasowego życia, musisz zerwać ze wszystkim, co do tej pory uważałeś za słuszne.

Tris próbuje otrząsnąć się po utracie rodziców i jakoś żyć ze świadomością, że zabiła własnego przyjaciela. Nie ma jednak czasu na walkę z poczuciem winy: Erudyci nie próżnują w walce z Niezgodnymi i wszystkimi niezgadzającymi się z ich działaniami, a co najważniejsze, są w posiadaniu informacji, która otworzy oczy na świat całemu społeczeństwu. W powietrzu czuć napięcie, które może zostać rozładowane tylko w jeden sposób...

Po lekturze Zbuntowanej wyraźnie widać, że Veronica Roth dokładniej przemyślała, co chce zawrzeć w tym tomie trylogii. Widać stopniowo zachodzący progres w pisaniu w porównaniu z Niezgodną. Historia nabiera tempa, świat jest bardziej spójny, a także bohaterowie wydają się ciut bardziej wyraziści. Całe szczęście, bo ile infantylnej Tris może cierpliwy człowiek wytrzymać.

Cóż, głównej bohaterce do tolerowanej granicy irytacji jeszcze daleko, ale jest na dobrej drodze ku temu. Wciąż ubolewa nad sobą, jej przemyślenia trzeba notorycznie kwitować prychnięciem, ale powoil staje się waleczna i zaczyna odnajdywać swoje miejsce w tej niecodziennej społeczności. Nie boi się chwycić za broń, trzyma ją coraz pewniej, zazwyczaj myli trzeźwo i potrafi wykazać się sprytem, a w dodatku niejeden raz pokazuje swoją ostrzejszą stronę. Aż chce się rzec, że nasza mała dziewczynka wreszcie dorasta. Niestety, nawet z bazooką na ramieniu nie przysłoni swoich irytujących dramatów miłosnych.

Nad jej związkiem z Tobiasem zawisają czarne chmury. Kłócą się coraz częściej, a nawet to nie do końca udało się autorce przedstawić przyciągająco. Kłótnie także wyglądają czasem dziecinnie, tym bardziej, że prawie pomiędzy każdą nadchodzi moment chwilowego rozejmu i uściskania się. W dodatku sam Cztery nie za wiele zmienił się od pierwszego tomu: wciąż jest to postać sztywna, nakreślona niedokładnie, a jego działania momentami są niedorzeczne, jak gdyby autorka nie sprawdzała dokładnie tego, co napisała. Na szczęście nadrabia to bohaterami drugoplanowymi i epizodyczymi: ci okazują się być lepsi od głównych! Poznajemy kilku nowych przyjaciół Tris z frakcji Nieustraszonych, a niektórych bohaterów z pierwszego tomu mamy okazję poznać lepiej. Tak jest na przykład z bratem Tris, Calebem. Jest to postać bardzo specyficzna, ale przy tym wyrazista i z uśmiechem można obserwować jak przewija się przez całą książkę. Znajomi Tris to festiwal osobowości: każdy jest inny, jednak jak na Nieustraszonych przystało, każdy jest pełen energii i o przewrotnym temperamencie. Tu Veronice udało się popisać.

Historia została zaplanowana sensownie i przedstawiona ciekawie. Niestety, momentami jest bardzo przewidywalna: na podstawie zachowań postaci czy prezentowanych przedmiotów łatwo domyślić się, do czego one doprowadzą. Rekompensuje to jednak intrygujące zakończenie, a szczególnie skrywana przed wszystkimi obywatelami informacja. I tu kolejny plus dla Roth: wykreowany przez nią świat jest bardzo spójny i intrygujący. Świetnie idzie jej opisywanie obyczajowości członków poszczególnych frakcji. Tak jak i w pierwszej części, nie zawodzi jeśli chodzi o pomysły na rozwiązania technologiczne.

Pozytywne wrażenia niszczy polskie tłumaczenie: to między innymi ono jest odpowiedzialne za odbiór całej książki. Styl pisania tłumacza potęguje infantylność powieści (jak gdyby narracja głównej bohaterki nie była wystarczająco infantylna), co degraduje książkę. Może nie razi to tak młodszych nastolatków, jednak patrząc na serię jako na literaturę young adult zastosowany język zasmucająco osłabia jej pozycję w tym gatunku. A tak łatwo można było tego uniknąć...

Zbuntowana nie jest książką bez wad, jednak odczuwa się tę różnicę w jakości, gdy zestawi się ją z Niezgodną. Szału nie ma, ale jest nadzieja i wiara w to, że Veronica Roth rozwija się i będzie się rozwijała. A to na razie wystarczy, bo w przyszłości może zaowocować naprawdę dobrymi powieściami. Patrząc na jej pomysły i wyobraźnię można śmiało powiedzieć, że autorka ma potencjał, który stopniowo wydaje owoce. Zobaczymy, jak będzie w przypadku ostatniego tomu trylogii, Wiernej...



Ocena: 4/10