Dokładnie dwa lata i dwa dni minęły od początku REVIEW - specjalnie czekałem na taką datę, by się do Was odezwać. Chociaż nie ukrywam, pomogły mi tu dni spędzone nad nową odsłoną (mam nadzieję, że nie czujecie się tu obco - o tym za chwilę), bo byłem nim tak zajęty, że nie miałem ani chwili, by napisać dla Was cokolwiek.

Dziękuję każdemu z osobna, kto przychodzi tutaj, wczytuje się w post (mam nadzieję, że popijając przy tym coś pysznego), a później jeszcze poświęca cenną chwilę na napisanie komentarza, co cenię w czytelnikach szczególnie. Dziękuję tym, którzy są ze mną od dawna, i tym, którzy znaleźli się tu niedawno i postanowili zostać na dłużej. Dziękuję tym, którzy nie boją się powiedzieć, co jest super, a co trochę mniej, ale i tym, którzy stoją z boku i po prostu czytają. Tutaj każdy jest ważny i mam nadzieję, że na tych dwóch latach się nie skończy (to mój najdłuższy staż jeśli chodzi o pracę na jednym blogu!).

I przechodząc do trochę bardziej zaskakującej kwestii: co się stało z REVIEW?! Możliwe, że wchodząc tu dzisiaj pomyśleliście, że strzeliliście literówkę przy wpisywaniu adresu strony. A jednak nie. Na fanpage'u bloga dałem znać, że przez pewien czas blog będzie wyłączony z przyczyn technicznych, a to oznaczało nic innego jak to, że Mateusz spiął cztery litery i postanowił wprowadzić w życie coś, co planował już od paru dobrych miesięcy: REVIEW 2.0.

Pomińmy już przerwę w blogowaniu, do której byłem zmuszony z powodu braku czasu na cokolwiek. Przez długi czas czułem, że się tu ograniczam. Wychodzę z założenia, że blog to nie tylko pisanie recenzji jedna za drugą, ale strona tego typu charakteryzuje się luźną, ale szczególną relacją z czytelnikiem. Tu jesteś subiektywny, piszesz to, co myślisz i to, czego potrzebujesz, i nie ogranicza Cię nikt z góry. REVIEW traktuję w pewnym sensie jako markę, chcę zachowywać się na swój sposób profesjonalnie, ale jednocześnie potrzebuję tutaj czegoś osobistego. Chcę z Wami rozmawiać, chcę też dzielić się swoimi pasjami. Dlatego wraz z urodzinami bloga postanowiłem poszerzyć jego granice. Witajcie na nowym REVIEW.

Nowe REVIEW nie traci niczego z REVIEW starego. To wciąż recenzje, Kulturalne Podsumowania Miesiąca. Jednak teraz definiuję tego bloga jako "kulturalny lifestyle", czyli styl życia w stu procentach zgodny ze mną. Takiego połączenia jeszcze na większą skalę tu nie widziałem, dlatego tym bardziej cieszę się, że mogę zrobić coś po mojemu.

Nie zamierzam opisywać i opisywać, co tu teraz znajdziecie - chcę Wam to przedstawić w praktyce, post po poście. Powiem tylko, że oprócz książek, filmów i seriali wchodzi tu szczególnie bliska mi dziedzina sztuki: fotografia. O fotografii mogę czytać i rozmawiać w nieskończoność, dlatego stwierdziłem, że skoro jest to tak ważna część mojego życia, to musi pojawić się na blogu, który w końcu będzie prawił o moim stylu życia. Proste?

Chcę pokazywać Wam tu moje prace i moją pracę. Analizować zdjęcia, które robię. Szukać inspiracji w świecie i internecie, a potem dzielić się nimi z Wami. Pomagać osobom o pasjach podobnych do mojej, dzielić się spostrzeżeniami i przemyśleniami. Wychodzić na wydarzenia kulturalne, a potem zdawać Wam z nich relację. A gdy siedzę w domu - opowiadać o swojej ulubionej kawie, którą popijam przy książce tej świetnej autorki i mówić po raz kolejny, dlaczego ta autorka jest świetna.

Powyższy akapit brzmi trochę jak przysięga małżeńska i to, co chcę z Wami robić przez resztę życia, też Wam się tak wydaje? Cóż, na dobrą sprawę tak właśnie ma być. I jeśli kiedykolwiek zobaczycie tu jakiś nieuzasadniony zastój mojej aktywności, proszę mnie natychmiast odesłać to tego posta, do tego akapitu i żądać odszkodowania. I bardzo dobrze.

Mam nadzieję, że nie gubicie się z powodu nowego szablonu. Jestem nim zachwycony, jeszcze nigdy nie siedziałem tyle nad zmianą wyglądu bloga i jestem bardzo usatysfakcjonowany efektem końcowym. Jednak jeśli macie jakiekolwiek uwagi albo coś nie działa tak jak powinno, bo poszedłem do łazienki, i gdy wróciłem, to zgubiłem się w HTMLu, to dajcie znać od razu, bo jeszcze więcej osób zauważy i wstyd, i przypał.

Rozgośćcie się pięknie i bądźcie gotowi na nowości!



PS, Nie, nie mam jeszcze osiemnastu lat, wciąż jestem hot 17, ale w październiku pewnie zapomnę to zaktualizować i potem będę żył z wyrzutami sumienia, że myśleliście, że wciąż macie do czynienia z siedemnastolatkiem, a tu już stary byk, pewnie pije i pali, i czujecie się oszukani. Nieważne.