Wybrani zapowiadali bardzo obiecującą serię dla nastolatków, mimo że dość typową. Mamy tu nastolatkę w nowym środowisku i mamy jej dwóch rycerzy na białych koniach, bo przecież bez nich by się nie obyło. C.J. Daugherty potrafiła jednak wprowadzić do historii dla młodzieży mroczny pierwiastek, który owijał powieść dozą tajemnicy i niepokoju. Idąc w taką stylistykę i łącząc ją z bardzo elitarnym, dla wielu nieznanym, światem nastoletnich bogaczy, autorka stworzyła niesamowity klimat. Nie każdemu jednak udaje się to pociągnąć wystarczająco długo podczas pisania serii. Jak wyszło tutaj, w przypadku drugiego tomu Nocnej Szkoły, Dziedzictwa?

Allie jest w niebezpieczeństwie. Ale dlaczego jest w niebezpieczeństwie? W sumie to ciężko wytłumaczyć. Wszyscy za nią biegają, to ktoś ją gnębi, to ktoś goni po ulicy, ewentualnie próbuje zabić w lesie #ciężkieżyciefejma. No ale nieważne, biegają, a Allie to denerwuje i nie wie co robić. Klasyk. Gdy wraca do Cimmerii, nastrój się zagęszcza, dziewczyna dostaje się do tajemniczej grupy uczniów z Nocnej Szkoły, gdzie uczy się, jak poradzić sobie ze swoimi wrogami. A obok ćwiczą Carter i Ten, Którego Imienia Właśnie Zapomniałem... Sylvain i rany, oboje tak super wyglądają przy tych walkach!, rany, Carter mnie ostatnio tłamsi i wnerwia!, cześć Sylvain, chyba już zapomniałam, jak napierałeś na mnie w zeszłym roku, siadaj obok mnie! No i kogo tu wybrać tym razem...? Allie zdecyduje sama, ale Ty nie musisz o tym czytać: po prostu spójrz na okładkę powyżej.

Liczę na to, że mam do czynienia z rozgarniętymi czytelnikami, więc dokładniej tego tłumaczyć nie muszę. W każdym razie rozchodzi się o to, że okładka Dziedzictwa jest aż zbyt dosłowna, wiadomo po niej wszystko. I choć wybory miłosne głównej bohaterki nie powinny być aż tak ważne i pozostawiane jako niespodzianka przy czytaniu, to przy książkach tego typu jest to niestety jeden z fundamentalnych wątków. I jak w Wybranych było to jako tako wygładzone, tak tutaj robi się już typowy dramat nastolatki, którego chłopaka wybrać. Na dłuższą metę staje się to męczące. A jest jeszcze gorzej: sama Allie staje się męcząca.

Nasza bohaterka staje się kłamczuszką (och, jak one szybko dorastają...) i bardzo jej z tym źle. Ale kłamie dalej. Przed kolejnym kłamstwem walczy sama ze sobą, a gdy już skłamie, ubolewa nad swoimi czynami i obawia się skutków. I słusznie, bo choć jej ciągłe kłamanie i użalanie się są irytujące, jednocześnie stają się silnikiem napędowym dla dalszej akcji. Jest to plus, jednak nie zmienia to faktu, że główna bohaterka stała się irytująca i infantylna.

Na szczęście na tym większe przytyki się kończą. Daugherty to wciąż świetna autorka książek dla młodzieży, umie przyciągnąć swoich odbiorców i zatrzymać ich na dłużej. Dziedzictwo czyta się bardzo szybko i lekko, a historia pozostaje wciągająca, zwłaszcza ze względu na coraz bardziej nawarstwiające się tajemnice, których wyjaśnienia autorka dawkuje równomiernie. Nie można też nie wspomnieć humorze, jakim posługuje się Daugherty. Często nie można odżałować sobie odrobiny śmiechu, nawet gdy żarty są kierowane już prędzej do młodszych czytelników. Urzeka postać Jo, a także nowa, Zoe, cudowne dziecko aż nazbyt inteligentne jak na swój wiek, a jednocześnie z dystansem pozyskujące nowych przyjaciół. C.J. wprowadziła tą postacią powiew świeżości do tej serii i oby w następnych tomach również takie powiewy się pojawiały, bo w tym przypadku Zoe świetnie pasuje do klimatu serii, a jednocześnie jest i czymś, i kimś nowym, wzbudzającym nowe zainteresowanie historią.

C.J. Daugherty to bardzo ciekawa postać na rynku powieści młodzieżowych. Niezwykle sympatyczna i dobra w tym co robi. Choć Dziedzictwo wypada trochę słabiej w porównaniu z Wybranymi, cała seria wciąż pozostaje interesująca, a kolejne tomy zapowiadają się obiecująco. Ciężko stwierdzić, czy te gramy infantylności w historii napisanej przez C.J. rzeczywiście są takie rażące, czy to po prostu ja starzeję się już i nie pozostaje mi nic innego jak czytanie Pana Tadeusza i Zbrodni i kary na zmianę, w kółko i w kółko. Jaka prawda by nie była, po Dziedzictwo warto sięgnąć, tak ja i po całą Nocną Szkołę.  Bo ja po następny tom sięgnę na pewno, wtedy ponarzekamy albo pozachwycamy się bardziej. W końcu do trzech razy sztuka, no nie?



Ocena: 7/10


Tytuł oryginału: Night School: Legacy | Autor: C.J. Daugherty | Liczba stron: 440 | Wydawca: Wydawnictwo Otwarte/Moondrive