W świecie pełnym znieczulicy nie raz przymyka się oczy na cierpienie grupki ludzi. "Mają pecha, selekcja naturalna", pomyśli ktoś, wyłączy kanał informacyjny i wróci do swoich zajęć. A co, gdy rozmiary tej grupki poszerzą się o niemal cały glob ziemski? Selekcja naturalna? Niekoniecznie. W obliczu potężniejszego wroga wszyscy mamy pecha.

No dobra, to trochę dziwne zestawienie zważywszy na to, że mowa o powieści science fiction i o najeźdźcach z kosmosu. Ale to taka sama sytuacja, osadzona jedynie w bardziej ekstremalnych warunkach. Recenzji pierwszego tomu Piątej fali nie ma na blogu, ale można go szybko streścić. Najeźdźcy z kosmosu upodobali sobie naszą planetę. Nie czekają jednak na nasze zaproszenie do wspólnego życia - stawiają na drastyczny detoks. Czterema falami, które można porównać do plag, szybko likwidują prawie całą ludzkość, pozostawiając jej małą część ukrywającą się w ruinach znanej cywilizacji. Ale to jeszcze nie koniec: piąta fala przyniesie kolejne żniwo - odbierze ludziom resztki zaufania do siebie.

Bezkresne morze to spójna kontynuacja Piątej fali, podzielona na kilka części, rozdziałów i bardzo krótkich podrozdziałów, gdzie bohater, z perspektywy którego poznajemy historię co jakiś czas się zmienia. Akcja drugiego tomu jest spowolniona, prawie statyczna, jednak Rick Yancey bardzo dobrze ją rozplanował, przez co ta lekka statyczność przemawia zdecydowanie na plus powieści. Autor przyciąga nas drobnymi wydarzeniami, którego zaraz okazują się być przełomowe, a po chwili zupełnie zmienia plany, stawiając swojego bohatera w zupełnie niespodziewanej sytuacji. Rozegrane jest to świetnie, przez co brak zaufania do siebie narzucony bohaterom przeskakuje też na czytelnika, który co chwilę musi zastanawiać się "czy ten typ na pewno nie doprowadzi ich do całkowitej zguby?".

Choć pierwszy tom trylogii momentami zbyt przypominał świetnego Intruza Stephenie Meyer, tak tutaj wszelkie obiekcje znikają. Autor wybrnął z tych podobnych motywów zdając się na siebie, złożoną budowę powieści i świetne zwroty akcji. Struktura książki jest świetnie przemyślana: każda część została nazwana symbolicznie i odnosi się do kluczowych elementów zawartej w niej treści, i opowiada historię z perspektywy kolejnego bohatera z grupy, której udało się przetrwać. Czasem, jak na przykład w przypadku Cassiopei, jest to narracja pierwszoosobowa, a czasem, jak na przykład u Evana, jest to narracja trzecioosobowa. Dość zawiły sposób opowiadania historii, ale autorowi udało się wyjść z tego obronną ręką. Bezkresne morze napisane jest lekko, choć porusza bardzo ciężką tematykę, i ze względu na krótkie podrozdziały czyta się je naprawdę szybko. Na ten fakt wpływa również oczywiście sama interesująca historia, która niesamowicie wciąga i na pewno nie jedna osoba będzie w stanie przeczytać ją w jedną noc, o czym w przypadku trylogii Yanceya można już było usłyszeć.

Nie tylko fabuła i styl przemawiają za atrakcyjnością Bezkresnego morza. Bohaterowie książki charakteryzują się wieloma wspólnymi cechami, wykształconymi w nich ze względu na realia, w których przyszło im żyć, ale pod nimi są bardzo różnorodni. Mamy tu introwertyków, ekstrawertyków, pesymistów, realistów, a nawet i optymistów (a może nawet tylko w liczbie pojedynczej). Różnorodni są również pod względem cech zewnętrznych, co autor świetnie zobrazował poprzez ksywki, które bohaterowie sobie nadają. Yancey przedstawił bardzo dużo realizmu w tym niepokojącym obrazie katastrofy.

Ale przerażająca tematyka nie wpływa na przygnębiający odbiór książki. Nie raz można się nawet zaśmiać, zarówno z sytuacji, jak i z ciętych języków niektórych postaci. Przez to Bezkresne morze jest naprawdę atrakcyjną powieścią. Trylogia nie opowiada o typowym najeździe kosmitów. Wróg jest przerażająco ludzki i może kryć się w jednym z naszych sąsiadów. W ten sposób dystopia staje się jeszcze bardziej dystopijna, a Piąta fala ma szansę stać się jedną z bardziej wyróżniających się serii w tym gatunku (pewnie i większe, gdy wyjdzie film). A jak to będzie, zobaczymy w przyszłym roku, po premierze finalnego tomu. Bądźmy cierpliwi. Bo zwycięża ten, kto wytrwa.



Ocena: 9/10

Tytuł oryginału: The Infinite Sea | Autor: Rick Yancey | Liczba stron:  512 | Wydawca: Wydawnictwo Otwarte