Woody Allen to twórca bardzo specyficzny. Jego filmom nie brakuje dziwności, lecz owa dziwność zawsze splata się z magicznym klimatem opowiadanych przez niego historii, tworząc niemożliwą do podrobienia całość. Z Nieracjonalnym mężczyzną poszedł jednak gdzieś dalej, przekroczył bramę, która od lat z powodzeniem ostrzegała go "Nie wchodź tam". Ale wszedł, nadając nieracjonalności zarówno mężczyźnie, jak i kobiecie, a po trosze i całemu filmowi.

Pełno tu filozofii, a czasem nawet przesadnego filozofowania. Abe (Joaquin Phoenix) przeżywa kryzys egzystencjalny, nic nie wzbudza w nim zainteresowania, a prowadzone przez niego lekcje filozofii wydają się w tej sytuacji pełne ironii. Zmienić się to może pod wpływem Jill (Emma Stone), studentki, która długo walczy sama ze sobą przed przyznaniem się do zadurzenia się w profesorze. I tak w jej towarzystwie, pod wpływem jednej chwili, odkrywa swój cel. Szkoda, że ktoś musi zostać w nim ofiarą...




Sylwetki obu głównych bohaterów wydają się przerysowane, naciągane, choć jest to dążenie do tytułowej nieracjonalności. Okazuje się jednak, że w tej dwójce nie tylko jedna osoba nie myśli trzeźwo. Abe zmaga się na boku ze swoimi dołami, później wdraża w życie swój zwariowany plan. Jednak w tym samym czasie Jill prowadzi ze swoim profesorem niedorzeczną grę, próbując podejść do niego bliżej. Rozmawia z nim o filozofii, okazuje swoje zrozumienie, wychwala go do innych, a zaraz mówi mu, że go kocha, zupełnie nie zważając na swojego obecnego chłopaka, Roya (Jamie Blackley). Pomijając szaleństwo Abe'a można bez wahania dodać nieracjonalną kobietę do tytułu produkcji. Idąc dalej, można stwierdzić, że wariatów tu na pewno nie brakuje. Rita (Parker Posey) walczy o względy Abe'a, płaszczy się przed nim i ubóstwia go, choć okazuje się jedynie chwilową atrakcją dla głównego bohatera, który chyba od początku interesuje się nią na siłę, licząc, że okaże się dla niego lekiem. Nieracjonalny mężczyzna to bez wątpienia historia o depresji i desperacji.

Pomijając całą nieracjonalność, która momentami rzeczywiście bawi, reżyser funduje nam również absurdalny wątek kryminalny, który wpasowuje się jednak w konwencję całego filmu. Przemyślane zabójstwo uzasadnione jako "śmierć dla większego dobra" bez chwili wahania przywodzi na myśl Zbrodnię i karę Dostojewskiego. I rzeczywiście, to ona okazuje się inspiracją dla Allena do opisywanego wątku, bo nawet umieszcza tę książkę w filmie jako jedno z wyjaśnień motywacji Abe'a, a także jako jeden ze śladów prowadzących do tej prawie doskonałej zbrodni. Motywy kierujące bohaterem pozostają intrygujące, pomimo że są mocną inspiracją pomysłu genialnego rosyjskiego pisarza. Odsuwając na bok filozofowanie, psychika Abe'a wzbudza zainteresowanie, zwłaszcza gdy bohater nie widzi innej ucieczki od pierwszego morderstwa, jak popełniając drugie. Losy Abe'a nie kończą się jednak w stylu Dostojewskiego Raskolnikowa, a zakończenie jest naprawdę mocne, zwłaszcza przez podkreślenie jednego małego detalu, który mocno wpływa na późniejszą interpretację całości.




Chwaląc czy ganiąc bohaterów, nie można skreślać aktorów. Phoenix i Stone bardzo dobrze czują swoje postacie, choć zdarza im się z czymś przesadzić bądź dołożyć czego za mało. Warto zwrócić uwagę też na to, co noszą: ich stroje cechują się prostotą, klasycznością, a wkładane są nawet po kilka razy, co w kinie wcale nie jest takie powszednie. Satysfakcjonują również piękne plenery, które doskonale sfilmował Darius Khondji. Niektóre ujęcia można by wyciąć i wystawiać jako niezależne fotografie. Wszystko splata dobrze typowa dla Allena klimatyczna muzyka i miękki montaż, przez które znowu wiemy, z jakim reżyserem mamy do czynienia.

Nowy Allen to Allen słabszy, ale wciąż Allen. Okazuje się, że przekraczanie granic nie zawsze jest takie inspirujące i czasem dobrze jest jednak dać sobie na wstrzymanie. Nowi widzowie mogą się skutecznie zniechęcić do reżysera (dlatego wskazane jest zacząć przygodę z nim od innej produkcji), a fani reżysera mogą czuć zawód i niedosyt, ale nie będzie to niedosyt z powodu zaserwowania totalnej słabizny, bo Nieracjonalny mężczyzna jako produkcja filmowa wciąż stoi na wysokim poziomie, jednak jest to poziom, do którego miłośnicy Allena nie są przyzwyczajeni z racji tego, że zazwyczaj funduje nie kino niezłe, a kino genialne. Nie nastawiajcie się więc w tym przypadku na zbyt wiele, a jeśli nie możecie mierzyć inaczej jak wysoko, to włączcie Vicky Cristinę Barcelonę. Po raz setny.



Ocena: 6/10

Tytuł oryginału: Irrational Man | Reżyseria: Woody Allen | Scenariusz: Woody Allen | Czas trwania: 1 godzina 36 minut


źródło fotosów: filmweb.pl