Miłość jest piękna: uniesie Cię ponad wszystkich i nie pozwoli Ci zejść z powrotem na ziemię. Miłość jest wieczna: może zacząć się od kołyski i trwać przez całe życie. Miłość jest destrukcyjna: może Cię zmusić do czynów, których nigdy nie odważyłbyś się dokonać, a nawet zabić.

Jodi Picoult napisała powieść bardzo prawdziwą. Historia dwójki nastolatków, Chrisa i Emily, którzy zakochują się w sobie jeszcze zanim dobrze zrozumieją to uczucie, jest bardzo gorzka i przejmująca. Nie przeczytacie tu o radości z samego bycia razem, a o bólu wynikającym ze straty drugiej połówki, a jakby tego było mało, to w dodatku o oskarżeniu za pozbawienie jej życia, choć wiele wskazuje na samobójstwo. Picoult serwuje nam alternatywną wersję Romea i Julii osadzoną w bliskich nam latach dziewięćdziesiątych.

Podobieństwo do dzieła Szekspira nie kończy się na samym akcie miłosnego samobójstwa. Bardzo dokładnie przedstawiona zostaje relacja pomiędzy rodzinami, z których pochodzą Chris i Emily. Owa zażyłość zostaje obrócona o sto osiemdziesiąt stopni po śmierci Emily. Następują bezlitosne, niesprawiedliwe oskarżenia, które prowadzą w końcu do sali sądowej.

Pochwalić trzeba charaktery w powieści: bardzo zróżnicowane, budzące silne emocje. Pogrążona w rozpaczy po stracie jedynego dziecka Melanie popada w lekkie szaleństwo, zachowuje się nieracjonalnie i niesprawiedliwie stara się za wszelką cenę zmieszać z błotem Chrisa, którego obarcza za śmierć Emily. Chris jest momentami niezrównoważony, stara się zachowywać dorośle, a kończy jak niewdzięczny, denerwujący szczeniak. Gus stara się chronić swojego syna mimo wszystko, ale ostatnie wydarzenia osłabiają jej silną osobowość.

Równie dobra jest narracja: autorka podzieliła książkę na przeplatające się ze sobą rozdziały Wtedy i Teraz, które nie tylko jeszcze mocniej odsłaniają nam sylwetki bohaterów, ale też odkrywają coraz więcej faktów z ich przeszłości, w tym z okoliczności śmierci Emily. Picoult okazała się pisarką o niepopularnym talencie do przedstawiania postaci nie tylko przez ich opisy, ale przez same wydarzenia i zachowania.

Do Karuzeli uczuć ciężko się przyczepić. Jedyną obiekcją pozostaje tylko niemrawe polskie tłumaczenie, zarówno tytułu, który z oryginalnym The Pact nie ma nic wspólnego, jak i treści (szyk zdań czasem naprawdę razi w oczy). Tej powieści trzeba też dać trochę czasu: na początku może wydawać się łzawą, nudną historyjką, ale to zdanie zmienia się bardzo szybko. Książka Picoult jest przejmująca, ma rozbudowaną, czasem nawet zawiłą fabułę, a całość wieńczy piękne symboliczne zakończenie. Jest to zdecydowanie powieść, od której warto zacząć badanie twórczości tej autorki, bo nie tylko satysfakcjonuje, ale też zachęca do przyjścia po więcej.



Ocena: 9/10

Tytuł oryginału: The Pact | Autor: Jodi Picoult | Liczba stron:  512 | Wydawca: Wydawnictwo Prószyński i S-ka