Cześć, cześć, cześć! Co u Was? Ja ostatnio nie wychodzę poza kolejne odcinki seriali, robienie zdjęć oraz ich obróbkę i jest mi z tym bardzo, bardzo dobrze! No dobra, jestem na siebie bardzo wściekły o to, że trochę odpuściłem sobie naukę wosu, ale dziś mam zamiar wziąć się za siebie, bez żadnych wymówek!

Jeśli chodzi o sam listopad, to mogę powiedzieć, że wypadł całkiem nieźle. Wciąż tonę w lekturach szkolnych, ale powoli zaczynam gospodarować sobie czas na czytanie czegoś innego. Było też trochę filmów, a co lepsze, znalazłem sobie pewną motywację do nadrabiania tych, które od dawna czekają na swoją kolej na filmwebowej liście: raz w tygodniu siadam przy Filmwebie i sprawdzam, które z tytułów, które chcę obejrzeć, lecą w najbliższym czasie w telewizji. Potem włączam sobie powiadomienie o nich w aplikacji i odkładam sobie te kilka godzin w tygodniu, by móc spokojnie siąść przed telewizorem (którego prawie w ogóle już nie używam) bez żadnych innych planów. Polecam, to naprawdę działa! Poniżej zobaczycie między innymi, co tym sposobem udało mi się wreszcie obejrzeć.


Czytałem:


Panny z Wilka; Młyn nad Lutynią; Kościół w Skaryszewie; Dziewczyna i gołębie; Sklepy cynamonowe; Ferdydurke


Zbiór opowiadań Iwaszkiewicza jest bardzo przyjemny, szczególnie Młyn nad Lutynią. Do szkoły miałem przeczytać tylko Panny z Wilka, ale byłem bardzo ciekaw pozostałych opowiadań z tomiku i nie żałuję poświęconego im czasu.

A teraz przechodzimy do awangardy! Okres genialnej dla mnie twórczości: uwielbiam absurd, groteskę i wszelką "dziwność". Oczywiste więc było, że zachwycą mnie oniryczne historie Schulza, ale nie spodziewałem się, że tak urzeknie mnie Ferdydurke Gombrowicza, zwłaszcza że słyszałem różne opinie na temat tej powieści. Cóż, nie miało to na mnie wpływu: Ferdydurke szybko została jedną z moich ulubionych książek i już czekam na kolejne spotkanie z twórczością Gombrowicza.

Oglądałem:


Filmy:

Spectre, Igrzyska śmierci, W pierścieniu ognia, Kosogłos. Część 1, Kosogłos. Część 2, Blue Valentine, Chloe, Mój tydzień z Marilyn


Nowy Bond jest okej, ale wypada trochę blado przy poprzedniku (dokładnie tak samo jak promująca go piosenka). Wraz z premierą filmowego finału Igrzysk śmierci wybrałem się na maraton wszystkich ekranizacji serii, chociaż znam je niemal na pamięć. Igrzyska są dla mnie jedną z najważniejszych książek i filmów, mimo że jestem świadom ich niedociągnięć. Wciąż plasują się u mnie obok Pottera i po seansie ostatniej części nie mogło do mnie dotrzeć, że to już koniec (wciąż nie dociera). Uświadomiłem sobie, że nie widzę dla tych dwóch serii żadnego godnego następcy. A jeśli mówić o samym filmie, to druga część Kosogłosa jest dużo lepsza od pierwszej: owszem, wydźwięk niektórych scen zmieniono okrutnie w porównaniu z książkowym oryginałem, ale znowu niektóre przedstawiono tak dobrze, że zrozumiałem je nawet lepiej niż podczas czytania! Mimo to czuję potrzebę wybrania się do kina jeszcze raz, bo przy niektórych ckliwych scenkach już trochę przysypiałem (bo dochodziła już chyba 8:00) ;)

Mój tydzień z Marilyn to jeden z "łupów" wyłapanych dzięki wspomnianym powiadomieniom. Nie zważam na oceny innych: jak dla mnie film świetny. Podczas oglądania czułem się tak swojsko, niesamowita atmosfera. Może charakteryzacja rzeczywiście trochę kulała, ale klimat wynagrodził mi wszystko.


Seriale:

American Horror Story: Hotel, 2 Broke Girls s05, The Vampire Diaries s07, How to Get Away with Murder s02, Shameless s01


Mocne zakończenie połowy sezonu How to Get Away with Murder trochę mnie dobiło, zwłaszcza że przez chwilę byłem wprowadzony w błąd, że jest to już koniec całego sezonu i nie wiadomo, co z trzecim. Na szczęście szybko rozwiano moje obawy, przez co półfinał nie zmiażdżył mnie doszczętnie, a tylko mnie trochę pogniótł. No i wróciły moje kochane 2 Broke Girls! Już nie mogę się doczekać kolejnych odcinków, myślę, że po raz kolejny mnie nie zawiodą. The Vampire Diaries oglądam już tylko z przyzwyczajenia, choć i tak myślałem, że po odejściu Niny Dobrev będzie dużo gorzej. Zacząłem też Shameless i chociaż ciężko mi było przebrnąć przez pierwsze odcinki, tak teraz mogę Wam powiedzieć, że bardzo zżyłem się z bohaterami i bawię się z nimi doskonale. Na tyle, że właśnie zacząłem drugi sezon.

Słuchałem:


Single: 

The Dumplings - Nie Gotujemy; Matt Dusk, Margaret - Just The Two Of Us; Adele - Skyfall; Allie X - Catch; Lorde - Yellow Flicker Beat; Banks - Better; Drake - Hotline Bling; Coldplay - Adventure Of A Lifetime



Albumy:

Allie X - Catch EP, Dawid Podsiadło - Annoyance and Disappointment, Justin Bieber - Purpose (Deluxe), Selena Gomez - Revival (Deluxe)


Coś mało tego w tym miesiącu, ale to tylko z nowości, bo cały czas wałkuję jeszcze Natalię Nykiel czy Halsey. Sam się dziwię, co w zestawieniu robi album Justina, który zawsze był mi obojętny, ale trzeba przyznać, że Purpose to naprawdę dobra płyta. Polecam przesłuchać wszystkim nieprzekonanym.

Coldplay powraca, a ja zaraz uciekam przesłuchać ich nowy album na TIDAL, z którym ostatnio zdradzam niezaprzeczalnie lepszy Spotify (a to tylko dlatego, że w abonamencie Play dodał subskrypcję tego serwisu gratis, co czyni mnie o dwadzieścia złotych miesięcznie do przodu :')). Dzielę się z Wami również mało znaną Allie X, której teledysk do Catch jest trochę niepokojący... I dlatego mnie urzekł :D


I tak wyglądał u mnie listopad. Ja uciekam do wosu, Coldplaya i Procesu Kafki (wybuchowa kombinacja), a Wy piszcie mi szybko, jaki listopad był dla Was :) Trzymajcie się!