Jakie przykre jest to, że poprzedni post to podsumowanie grudnia... Nie potrafię nic na to poradzić, przechodzę przez dość zagmatwany czas, kiedy wiem wszystko i nic. Luty jest i będzie dla mnie miesiącem podejmowania trudnych decyzji, a przede mną jeszcze mnóstwo pracy. Marzę już o tym, by zaczął się marzec, a najlepiej to już czerwiec, bym wreszcie mógł naprawdę odpocząć. Minione ferie były dla mnie również dwoma tygodniami harówki, to muszę sobie przyznać i jestem z siebie dumny z tego powodu. Choć nie powiem, przydałoby mi się jeszcze trochę wolnego, i to nie tylko dla odpoczynku, ale dokończenia rzeczy, na które nawet podczas pracowitych ferii brakło mi czasu. Ale mimo wszystko jestem dobrej myśli: wiem, na ile mnie stać i cieszę się, że wreszcie potrafię to wykorzystywać. Trzymajcie tylko kciuki, żebym w tym wytrwał :)

Mimo pracowitego stycznia udało mi się trochę poczytać i pooglądać. Szczerze mówiąc, to chyba dostałbym świra, gdybym całkowicie odciął się od seriali ;) Oprócz tego siedziałem przy wosie, matematyce, ale też historii fotografii - tej ostatniej mógłbym się uczyć całymi dniami. Jeśli chcecie, napiszę Wam kiedyś parę słów o świetnej książce dobrze zgłębiającej ten temat, a wiem, że takich na rynku wcale nie jest wiele. Do tego zacząłem regularnie, samodzielnie uczyć się francuskiego! Oczywiście małymi kroczkami, ale już widzę jakiś tam postęp i bardzo się z tego cieszę, bo to jeden z języków, którymi chciałbym się kiedyś biegle posługiwać.

Minionej soboty świetnie bawiłem się na swojej studniówce. Zabawa zabawą, ale to oficjalny sygnał, że do matury jest już bliżej niż dalej. Zaczynam odczuwać presję, ale nie mam sobie nic do zarzucenia, bo wiem, ile się do niej przygotowuję. Pozostaje mi tylko jeszcze bardziej zwiększyć obroty. A w międzyczasie szykuję dla Was coś ciekawego, pozwólcie tylko, żeby ten szalony luty się dla mnie skończył :)


Czytałem:

Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie; Photography and Cinema; Kordian


Yaaassss, wreszcie przeczytałem Pana Tadeusza! Oj, było nam bardzo nie po drodze, moje ostatnie włączenie e-booka, jeszcze w wakacje, skończyło się zepsuciem tabletu #wińMickiewicza. Ale dotrwałem i zdecydowanie nie jest to lektura, która mnie w jakikolwiek sposób porwała. Ale skoro nadrabianie szkolnych zaległości tak dobrze mi idzie, to czemu nie iść dalej? Następny był Kordian i w tym wypadku spędziłem czas dużo przyjemniej. Dzieło Słowackiego spodobało mi się bardzo, przeczytałem je za jednym zamachem, a zakończenie zmusiło mnie do pozostania w bezruchu i pomyślenia (wow!). Szczerze żałuję, że planowana przez autora trylogia nie doszła do skutku, bo jestem bardzo ciekaw, jak rozpisałby kolejne części. 

Czysto dla siebie, a również dlatego, że za dwa tygodnie zaczynam internetowy kurs fotograficzny na FutureLearn, dokopałem się do książki Davida Campany'ego Photography and Cinema. Autor bada zależności pomiędzy fotografią a kinem, rozpatrując problem z kilku stron. Mimo że przed lekturą spodziewałem się jednak czegoś więcej, to i tak czytało mi się bardzo miło i zaznaczyłem wiele fragmentów, które przydadzą mi się przy systematyzowaniu wiedzy z zakresu fotografii.

Oglądałem:

Filmy:

Bizarre, Joy, Marzyciele, Magical Girl, Love, Młodość, Nienawistna ósemka, Wiek Adaline


Czy chwaliłem się Wam już, że w tym roku chcę obejrzeć przynajmniej 200 filmów...? Cóż, styczeń tej ambicji może specjalnie nie pokazuje, ale jak na mnie to i tak niezły wynik. Czy ktoś z Was nie oglądał jeszcze Magical Girl? To wynocha z bloga, oglądać migiem! Naprawdę, już od dawna chciałem obejrzeć ten film, ale za każdym razem, gdy leciał w którymś kinie, to albo brakowało biletów, albo po prostu czasu. Ale gdy już udało mi się obejrzeć, to nie mogłem wyjść z zachwytu. Przez cały film nie będziecie wiedzieli, czego się spodziewać, nie mówiąc już o ostatnich trzydziestu minutach. CUDO. Młodość również polecam: bardzo przyjemna produkcja z pięknymi zdjęciami. Teraz przymierzam się do Wielkiego piękna.

Rozczarowaniem było Bizarre, które obejrzałem zupełnie spontanicznie, randomowo wybierając jakiś film przed snem. Niestety nawet moja kochana Lawrence nie porwała mnie w Joy. Owszem, zagrała dobrze, nawet lepiej w porównaniu z resztą obsady, jednak wydaje mi się, że nie pokazała wszystkiego, na co ją stać. Film mimo wszystko przyjemny. Polecam również Marzycieli (genialny klimat), Nienawistną ósemkę (scenariusz!!!) i Wiek Adaline (Blake Lively jest przeurocza).


Seriale:

iZombie s02, Pretty Little Liars s06, Shameless s06, The Vampire Diaries s07, Suits s05

Nadrobiłem trochę iZombie - to chyba jedyny serial, w którym mózgi wyglądają... smacznie (?!). Moje kochane Suits powróciło, ale jak na razie zachowuję pewien dystans jeśli chodzi o to, co dzieje się w serialu, bo nie do końca podobają mi się najnowsze odcinki. Nie wiem, dlaczego jeszcze siedzę przy Pretty Little Liars, ale byłem bardzo ciekaw zapowiadanego pięcioletniego przeskoku. Cóż, ten serial jest jedną z wielu moich guilty pleasures, a póki jeszcze nowe odcinki nie są tak żałosne, jak to bywało z niektórymi wcześniej, to można oglądać.


Słuchałem:


Single: 

Santigold - Chasing Shadows, Sia - Bird Set Free, Brodka - Varsovie



Albumy:

Rihanna - ANTI, Banks - Goddess (Remixes), Dawid Podsiadło - Annoyance and Disappointment, Fever Ray - Fever Ray (Deluxe Edition)


Ciekawy utwór nieznanej mi wcześniej Santigold i powrót do korzeni: wzięło mnie na Varsovie Brodki (pamiętam, że gdy usłyszałem ten kawałek w radiu po raz pierwszy, to byłem pewien, że to coś nowego od Lany del Rey). Do tego nareszcie wróciła Rihanna! ANTI to album g-e-n-i-a-l-n-y, choć niektórzy będą musieli się w niego wsłuchać, by go docenić. Nie jest to typowa Rihanna, można powiedzieć, że miesza wszystkie swoje dotychczasowe albumy i eksperymentuje z czymś nowym. Bardzo to doceniam. Szczególnie lubię ją w powyższym utworze: choć Same Ol' Mistakes jest tylko coverem, to głos Barbadoski wpasowuje się tam idealnie i hipnotyzuje mnie. Czy ktoś z Was wybiera się na jej koncert w Warszawie? Może kupiliście o jeden bilet za dużo (proszę)...? ;)

A jak Wy rozpoczęliście nowy rok? Grubo, czy dopiero się rozkręcacie? Dajcie znać, polećcie mi coś nowego, żebym mógł dłużej zastanawiać się pomiędzy kolejną książką do przeczytania a wkuwaniem do matury :') Odezwę się niebawem, dajcie mi tylko trochę czasu na uporządkowanie paru spraw. Trzymajcie się! xx


Mało wam? Na fejsa marsz!