Najgorętszy dotychczas czas w tym roku nareszcie za mną. Również najcięższy, najbardziej stresujący i najbardziej niepewny. Ale nareszcie mogę go oddzielić grubą kreską... a nawet żelazną kurtyną, jak zdarza mi się mówić. Okres przedmaturalny i maturze właściwy był katorgą o zmiennym natężeniu. Jedne egzaminy były podejrzanie proste, inne doprowadziły mnie do powątpiewania w swoje zdolności, o których wcześniej nie miałem zbyt złego zdania. No nic, pozostaje tylko czekać do 5. lipca na ostateczny rozrachunek, a póki co staram się oswoić ze świadomością ilości wolnego czasu podczas najdłuższych wakacji mojego życia! Planów jest naprawdę dużo (najwięcej namnożyło się w najcięższych momentach nauki przed maturą, kiedy wyobrażałem sobie, co mógłbym w tym czasie robić - norma) i mam wielką nadzieję, że chociaż 50% z tej listy zrealizuję (muszę je chyba wreszcie gdzieś spisać). Nie próżnuję, a przede wszystkim nadrabiam wszystkie książkowe/filmowe/serialowe zaległości, które namnożyły mi się w ciągu tych kilku miesięcy. Myślę, że czerwcowe Kulturalne Podsumowanie Miesiąca będzie bardzo obfite, a póki co przeprowadzę Was przez drobinkę moich kulturalnych przeżyć z czasu zespołu napięcia przedmaturalnego. Enjoy & don't cry as much as I did!

Co robiłem? Oprócz mnóstwa godzin spędzonych nad książkami i materiałami na tablecie w domu i w bibliotece na przemian zdarzało mi się odreagowywać przy jakimś filmie czy serialu (czasem może nawet i za długo...). Moimi głównymi książkowymi celami wciąż pozostawały szkolne lektury i to oswojenie z klasyką miało na mnie silny wpływ: teraz ciągnie mnie do nich o wiele mocniej, a na młodzieżówki nie patrzę już tak samo jak kiedyś. Czyżbym w końcu dojrzewał?

Oprócz tego trochę wędrowałem tu i tam. Szczególnie dobrze wspominam podróże do Londynu i do Warszawy, ale na to poświęcę osobne posty ze zdjęciami, którymi chciałem się z Wami podzielić już bardzo dawno! W każdym razie te wyjazdy okazały mi się bardzo potrzebne w tamtym czasie: podejrzewam, że bez takich odskoczni od nauki w końcu zbzikowałbym już kompletnie (co nie zmienia faktu, że Vademecum z wosu jeździło razem ze mną...), a tak to zbzikowałem tylko trochę.

Czytałem:

Zdążyć przed Panem Bogiem, Inny świat, Dżuma, Tango, Niebezpieczne kłamstwa


To całkiem ładnie przedstawia mój ostatni semestr w liceum: zaraz matura, zaraz matura, zaraz matura, o, mam przerwę między pisemnymi i ustnymi, to trochę się odmóżdżę (pomogło). Z powyższych lektur szkolnych jedynie Inny świat do mnie nie przemówił. Piękne historie, ale czytało mi się je dość ciężko. Za to Mrożek w Tangu już po kilku stronach kupił mnie swoim humorem i liczę, że w wakacje przeczytam jeszcze kilka jego dramatów.

O Niebezpiecznych kłamstwach możecie przeczytać klikając w tytuł powyżej.


Oglądałem:

Filmy:

Regression; Serena; 40 lat minęło; Więzień labiryntu: Próby ognia; Pokój; Brooklyn; Spotlight; Projektantka; Pieśń słonia; Dope; Sztuka wysublimowanej fotografii; Tajemnica Brokeback Mountain; Dziewczyna z książek; Seria Niezgodna: Wierna; The Preppie Connection; Mandarynka; Notting Hill; Siostry; Dzień z życia blondynki; We Are Your Friends; Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął; Wielkie piękno; Saint Laurent; Tożsamość; Cwał; Czarny łabędź; Woda dla słoni; Yves Saint Laurent


Uf, trochę tego jest. Plakaty przedstawiają moje ulubione produkcje z wymienionych, ale podkreślam w spisie jeszcze kilka, które moim zdaniem zasługują na uwagę. Pokój to jeden z ciekawszych filmów z minionych Oscarów, tak jak i Brooklyn. Nareszcie udało mi się zgarnąć Pieśń słonia na DVD (a korzystając z promocji wzbogaciłem się jeszcze o Zabiłem moją matkę - miło będzie wrócić do debiutu Dolana) i Xavier - tym razem tylko jako aktor - ponownie mnie nie zawiódł. The Preppie Connection to bardzo dobry film o przemycie narkotyków wśród młodych ludzi. Ciekawe ujęcia i ciekawe twarze zasługują tu na uwagę. Mandarynka to mistrzowska komedia nakręcona w całości iPhone'em! Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął również bawi, jednak już bardziej stonowanym humorem. Spotkałem się z porównaniem go do Forresta Gumpa i rzeczywiście coś w tym jest. Po Wielkie piękno sięgnąłem ze względu na zachwyt po obejrzeniu Młodości Sorrentina i reżyser oczarował mnie ponownie. I wreszcie Czarny łabędź: genialne studium perfekcjonizmu, a przy tym niesztampowy, trzymający w napięciu dramat psychologiczny. Nie każdy podziela moją opinię, jeśli chodzi o film Aranofsky'ego, ale ja zdecydowanie polecam.


Seriale:

American Horror Story: HotelSuits s05, The Vampire Diaries s07. House of Cards s03-04, Shameless s06, Pretty Little Liars s06, How to Get Away with Murder s02, Game of Thrones s06, Scream s02

AHS: Hotel nadrabia ostatnimi odcinkami, ale to, co twórcy robią z The Vampire Diaries zachęca mnie do walenia głową o ścianę. I tak o to utknąłem kilka odcinków przed końcem sezonu nie za bardzo chcąc do niego wracać, co ma u mnie miejsce pierwszy raz w historii tego serialu (jestem bardzo cierpliwy, ale widocznie są granice). Jest to irytujące, bo ten serial miał spory potencjał i pamiętam momenty, gdy obawiałem się, co będzie, gdy w końcu go zakończą... Teraz stwierdzam, że przydałby się ten koniec, zanim pójdą w jeszcze głębsze bagno. Za to czwarty sezon House of Cards bije na głowę poprzedni, którego oglądanie przerwałem na bodajże 8. odcinku i wróciłem do niego... po roku. Czwórka jednak wynagrodziła wszelkie żale, a ostatnia scena sezonu jest jak dla mnie teraz ikoną całego serialu. Podobnie czuję przy nowym sezonie Game of Thrones, które poprzednio mocno mnie zawiodło. Szóstka jeszcze trwa, ale dotychczasowe odcinki wzbudziły we mnie w przeważającej mierze pozytywne uczucia. Zobaczymy, jak będzie dalej. Ostatnio wrócił również Scream od MTV i choć wciąż jestem sceptycznie nastawiony do kontynuacji tego serialu, jeszcze daję mu szansę. No, zobaczymy.


Słuchałem:





Single: 

Beyoncé - Formation, Margaret - Cool Me Down, DNCE - Cake By The Ocean, Carly Rae Jepsen - Run Away With Me, Justs Sirmais - Heartbeat, Calvin Harris ft. Rihanna - This Is What You Came For, Halsey - Colors, Natalia Nykiel - Error









Albumy:

The Knife - Deep Cuts, ZAYN - Mind Of Mine (Deluxe Edition), Soko - I Thought I Was An Alien, Sia - This Is Acting, Rihanna - ANTI (Deluxe), Lady Gaga - ARTPOP, Kanye West - The Life of Pablo, Halsey - Complementary Colors, Brodka - Horses, Dawid Podsiadło - Annoyance and Disappointment, Birdy - Beautiful Lies (Deluxe), Beyoncé - LEMONADE, Ariana Grande - Dangerous Woman, Die Antwoord - SUCK ON THIS (MIXTAPE)


Od Lady Gagi po Die Antwoord - ciekawie. Mieszam wszystko ze wszystkim albo słucham jednego albumu przez miesiąc, tu akurat nic się nie zmieniło. Ale gorąco polecam Wam The Knife, szczególnie wymieniony wyżej album Deep Cuts. A nowa Nykiel siedzi u mnie w głośnikach praktycznie codziennie. Po raz kolejny urzekła mnie kombinacją tekstu i dźwięku, cudo. Czekam na nowy album!

Tworzyłem:




O tak, bez fotografii również by się nie obeszło. Robienie zdjęć było dla mnie kolejną odskocznią w tym czasie natężonej pracy, dlatego postanowiłem pójść krok dalej. Otworzyłem Journal, który jest uzupełnieniem mojego portfolio. Wrzucam tu one-shoty, osobiste zdjęcia, rozmaite zapiski, plany przyszłych projektów... Pokazuję też część tego, co siedzi w mojej głowie, a jeszcze nie jest w pełni zrealizowane. Zapraszam serdecznie, może nie wyjdziecie stamtąd przestraszeni :D



I tak to wyglądało. Liczę, że najbliższe miesiące wykorzystam maksymalnie - również w kwestii kultury, by mieć jak najwięcej do pisania tutaj :) Wszystkim tegorocznym maturzystom życzę tego samego!


A tu możecie mieć ze mną do czynienia częściej: