Kto z nas nie lubi eksperymentów? Jedne z lepszym, inne z gorszym skutkiem, wskazują na naszą potrzebę ciągłego poszukiwania, zmieniania, ulepszania. Nie omija to rynku wydawniczego: James Frey i Nils Johnson-Shelton publikacją Endgame wprowadzili na tym polu niemałą rewolucję. Bo jestem niemal pewien, że nie mieliście kontaktu z równie intermedialną książką, co Endgame. Wezwanie.

Cały tom czyta się jak jedno baaardzo długie zadanie tekstowe z matematyki. I nie pozwólcie tu sobie na uprzedzenia - w tym wypadku nikogo głowa raczej nie powinna rozboleć. Formuła projektu opiera się na korelacji świata fikcyjnego i rzeczywistego: opisywane losy bohaterów książki są wskazówkami do rozwiązania konkursowej zagadki umieszczonej w naszym świecie. Geniusz, który jej podoła, zgarnia nagrodę pieniężną. I choć pierwszego zwycięzcę już mamy, to gra wciąż trwa: na przewidzianą trylogię do tej pory wyszły dwa tomy, a każdy jest objęty konkursem. Jednak nie ma lekko: zagadki bywają zagmatwane, niektóre wskazówki wcale wskazówkami nie są, a gra toczy się na skalę światową. Pomijając Wasze indywidualne aspiracje do walki o nagrodę, warto po prostu zwrócić uwagę na samą ideę stworzenia książki, która wykracza poza zwyczajną powieść. Akcja szczególnie łączy się z zapisem, ten z zamieszczonymi ilustracjami-wskazówkami oraz z samym wydaniem książki, dokładamy do tego odwołania do rozgrywki w Internecie i w końcu działanie w świecie rzeczywistym. Niesamowita intermedialność.

Ale to tylko połowa projektu, w której uczestniczyć nie trzeba. Sama historia zawarta w Wezwaniu to mieszanka fantasy, science fiction i akcji wpleciona w młodzieżową konwencję. Grupa młodych ludzi zostaje wybrana do walki o przetrwanie swojego ludu. Gra, do której zostają zmuszeni, zwiastuje początek końca świata, jaki znamy. Każdy z bohaterów ma zupełnie inny charakter, każdy został inaczej przygotowany do walki i każdy inaczej radzi sobie na arenie, którą stała się Ziemia. Wszyscy potraktowani są równo, a udowadnia to styl narracji, jednak wyraźnie na pierwszy plan wysuwa się dwójka nastolatków: Amerykanka Sarah i Peruwiańczyk Jago, którzy zawiązują ze sobą sojusz (a może i coś więcej). I tu wchodzimy w nutę naiwności, która wskazuje na główny target powieści: relacja wspomnianej dwójki przekształca się w trójkątną figurę, gdy za dziewczyną w drogę rusza Christopher, jej ukochany, którego powinna wyrzucić ze swojego życia wraz z pierwszą oznaką rozpoczynającej się gry. Co zrobi Sarah? Kogo wybierze? A kogo powinna wybrać? Typowy młodzieżowy wątek zostaje odratowany w ostatnich rozdziałach, gdzie zostaje rozwiązany w dość niekonwencjonalny sposób.

Do wspomnianego wcześniej sposobu narracji można mieć ambiwalentny stosunek: z jednej strony rozdziały są bardzo krótkie, przynoszą na myśl opisy scenek i sytuacji widocznych na jakimś obrazku. Książkę czyta się przez to bardzo szybko, lecz jednocześnie przychodzą chwilę, gdy owa "mechaniczna" narracja nuży i trzeba Endgame na moment odstawić. Wynagradzają to jednak niesamowite opisy walk: dynamizm i bogactwo tych scen wyciągniętych żywcem z kina akcji to jedna z najjaśniejszych stron powieści. Oprócz tego na uwagę zasługuje erudycja autorów: historia prowadzi nas przez różne części globu ziemskiego, w różnym stopniu zostają nam przybliżone kultura i cechy geograficzne danego miejsca, a zagadka i składające się na nią wskazówki zaprojektowane zostały bardzo przemyślanie. Wszystko to składa się po prostu na dobrą książkę, w której słuszna obawa o znaczny przerost formy nad treścią zostaje obalona: koniec końców o obie te wartości zadbano w równych proporcjach. 

Endgame. Wezwanie można porównywać do różnych utworów science fiction, jednak książka ta wyróżnia się na ich tle z więcej niż jednego powodu. Tym głównym jest oczywiście jej wyjątkowa symbioza z innymi mediami, która z czasem może okazać się zapalnikiem do niemałej rewolucji w relacji pomiędzy literaturą a rynkiem literackim. I już samo to zachęca do zapoznania się z eksperymentem panów Jamesa i Nilsa.



Ocena: 8/10

Tytuł oryginału: Endgame: The Calling | Autorzy: James Frey, Nils Johnson-Shelton | Liczba stron: 512 | Wydawca: Wydawnictwo Sine Qua Non